Ukraiński ruch dysydencki
| Nr 1 |
Jarosław Syrnyk (Wrocław)
Słowo „dysydent” pochodzi od łacińskiego dissideo, dissidere, dissessum co zazwyczaj tłumaczone jest jako „nie zgadzać się”, „przeciwstawiać się”. W „Słowniku wyrazów obcych” (PIW, wyd. 8, Warszawa 1962) słowo dysydent tłumaczone jest również jako „odszczepieniec” (np. od wiary). W badaniach historycznych z zakresu dziejów najnowszych termin „dysydent” jest synonimem słowa „opozycjonista”. W kontekście prezentowanego tematu, a więc dla „ukraińskiego ruchu dysydenckiego” lub „ruchu dysydenckiego w Ukraińskiej SRR” warto wprowadzić jeszcze jedną quazi-definicję autorstwa Borysa Zacharowa: dysydentem w ZSRR, a więc także w republice ukraińskiej, byli wszczyscy, kogo postrzegały w ten sposób radzieckie władze bezpieczeństwa.
Według Zacharowa, ruch dysydencki na Ukrainie objął co najmniej 150 tysięcy osób. O wiele skromniejsze szacunki przytaczają sami dysydenci, którzy zazwyczaj określają liczbę aktywnych działaczy opozycyjnych w latach 1960-1987 na niespełna 1000 osób.
Mimo, iż jak dotąd nie pojawiła się w języku polskim pełna monografia ukraińskiego ruchu dysydenckiego, to jednak temat ten nie jest u nas zupełnie nowy, czy nieznany. Podejmowano go w różnych kontekstach, przede wszystkim w syntezach dziejów Ukrainy, jak choćby w „Historii Ukrainy” Władysława Serczyka, tomie z serii „Historia państw świata w XX w.” pióra Andrzeja Chojnowskiego, popularno-naukowym opracowaniu Tadeusza A. Olszańskiego, czy wreszcie wydanej przed dziesięciu laty „Historii Ukrainy 1772-1999” autorstwa Jarosława Hrycaka. Bodaj najpełniej problem ten przedstawiony został jednak w wydanej jeszcze w tzw. "drugim obiegu" pracy Borysa Lewyćkoho „Polityka i społeczeństwo na Ukrainie Sowieckiej 1953-1980” (wyd. „Obóz”). Oprócz wspomnianych publikacji na uwagę zasługują również: opublikowany w 2001 r. „Bunt pokolenia. Rozmowy z intelektualistami ukraińskimi” pod redakcją Bogumiły Berdychowskiej i Aleksandry Hnatiuk, „Pożegnanie z imperium. Ukraińska dyskusja o tożsamości” Aleksandry Hnatiuk, Bogumiły Berdychowskiej „Ukraina. Ludzie i książki”, zbiór esejów Mykoły Riabczuka „Od Małorosji do Ukrainy” czy podobna publikacja Jarosława Hrycaka „Nowa Ukraina. Nowe interpretacje”. Wśród autorów, których prace w jakimś zakresie odnoszą się do prezentowanej problematyki należałoby jeszcze zaliczyć Andrewa Wilsona (z jego przetłumaczoną na język polski książką pt. „Ukraińcy”), Mirosława Czecha (tu tylko na marginesie można przypomnieć ogromny dorobek twórczy czasopisma „Zustriczi” z przełomu lat 80 i 90. XX w.), Piotra Tymę, Jerzego Targalskiego (alias Józef Darski), autora książki „Ukraina. Historia współczesność. Konflikty narodowościowe” i wielu innych (np. dość pokaźną grupę autorów prac na temat historii ZSRR, czy - nawet w większym zakresie – badaczy komunizmu, a szerzej totalitaryzmu, których prace dostępne są w języku m.in. Richarda Pipesa, Romana Szporluka, Bohdana Osadczuka i in.).
Poza publikacjami naukowymi na uwagę zasługuje fakt, iż dzieje ukraińskiego ruchu dysydenckiego stały się tematem wykładów akademickich, prowadzonych, co znamienne, głównie na kierunkach filologicznych (w Warszawie, Krakowie i Lublinie). Np. na Uniwersytecie Jagiellońskim zajęcia prowadzi Jarosław Moklak. Ogromne znaczenie w popularyzowaniu zagadnienia mają inicjatywy realizowane przez Fundację Batorego, Ośrodek Myśli Politycznej, Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego we Wrocławiu, Ośrodek Studiów Wschodnich, poszczególne ośrodki akademickie, w tym również Uniwersytet Wrocławski, czy wreszcie Instytut Pamięci Narodowej. Mam tu na myśli przede wszystkim konferencje naukowe i sympozja, ale także wieczory literackie, spotkania autorskie czy wystawy.
O wiele więcej informacji na temat ruchu dysydenckiego na Ukrainie znaleźć można rzecz jasna w publikacjach ukraińsko i rosyjskojęzycznych. Są to zarówno prace o charakterze źródłowym, wspomnieniowym, jak i opracowania czy wreszcie próby ujęcia monograficznego tematu. Jeśli chodzi o dostępność samych źródeł to jest ona nadal w istotny sposób ograniczona, jako że lwia ich część, podobnie zresztą jak i w Polsce, została wytworzona przez dawne służby specjalne. Powstałe dotąd opracowania ukraińskie odwołują się do nich w stopniu nadal niezadowalającym. Czerpią one za to bardzo obficie z zachowanych materiałów wytworzonych przez samym działaczy dysydenckich. Jest to zarówno tak zwany samwydaw, czyli ukraińska wersja znanego w Polsce słowa „samizdat”, jak i tamwydaw (analogicznie: tamizdat), w postaci broszur, odezw (np. Memoranda Ukraińskiej Grupy Helsińskiej), czasopism (tu wspomnieć należy przynajmniej o „Ukrainskim Wisnyku”, ale także rosyjskiej „Chronice tiekuszczych sabytij”, wydawanej w latach 1968-1982) jak i odrębnych prac, takich jak choćby powszechnie znane „Internacjonalizm, czy rusyfikacja” Iwana Dziuby, „Łycho z rozumu” Wiaczesława Czornowoła, praca Jurija Badzio „Prawo do żyttja”, Iwana Hela „Hrani kultury” i innych.
Bodaj pierwszym chronologicznie opracowaniem zagadnienia o charakterze naukowym była praca rosyjskiej autorki, która pod koniec lat 70. zmuszona była do opuszczenia ZSRR, Ludmiły Aleksiejewej („Istorija inakomyslija w SSSR. Nowiejszyj period”). Polscy badacze zazwyczaj odwołują się do wydanych w bliższym nam okresie prac Anatolija Rusnaczenki lub Borysa Zacharowa, Jurija Danyluka i Ołeha Bażana. Spora część tych prac dostępna jest w formie elektronicznej na stronach ukraińskiego Memoriału lub ukraińskiego Instytutu Nacjonalnoji Pamiati.
Odrębnemu omówieniu musiałaby podlegać powstała w klimacie ruchu dysydenckiego literatura piękna, z utworami takich autorów jak Wasyl Symonenko, Wasyl Stus, Lina Kostenko, Iwan Dracz, czy Ołeś Berdnyk.
(...)
Pełny tekst artykułu znajdzie się w pierwszym numerze Zeszytów Naukowych UITP


