Start Nr 1 Ukraińcy galicyjscy w obozie w Brześciu Litewskim (1919)

Ukraińcy galicyjscy w obozie w Brześciu Litewskim (1919)

Nr 1

Emilian WISZKA (Toruń)

W maju 1919 roku operujące w Galicji Wschodniej Wojsko Polskie, zasilone jednostkami Armii Hallera, przeprowadziło przeciwko Ukraińskiej Halickiej Armii (UHA) udaną akcję. Zajęło znaczną część prowincji, w tym Tarnopol, Trembowlę, Czortków. Ukraińskie wojsko znalazło się w rejonie dolnego biegu Seretu i Zbrucza. W czerwcu tego roku UHA przeprowadziła kontrakcję – tzw. ofensywę czortkowską (od miejsca skąd wyszło główne uderzenie). Od 8 do 28 czerwca odrzucono WP na zachód, do linii Brody–Peremyszlany.

Ale 25 czerwca J. Piłsudski otrzymał z Paryża wiadomość o zgodzie Ententy na pełną okupację Galicji Wschodniej, a dwa dni później zezwolenie na wykorzystanie pełnego składu Armii Hallera w operacjach do linii Zbrucza. Na froncie pojawiły się świeże polskie jednostki[1]. Ukraińcom tymczasem nie pomogła mobilizacja wielu tysięcy poborowych – katastrofalnie brakowało dla nich amunicji strzeleckiej i artyleryjskiej.

Dnia 28 czerwca rozpoczęła się polska kontrofensywa, w wyniku czego do połowy lipca 1919 r. wojsko ukraińskie zostało wyparte za Zbrucz[2]. Gwałtowna akcja wojsk polskich spowodowała, że liczne jednostki ukraińskie, szczególnie niedawno utworzone i niedostatecznie zaopatrzone, trafiły do niewoli. Już w pierwszej fazie walk Polacy wzięli około dwa tysiące jeńców. W połowie lipca straty były jeszcze większe – w dniach 11–17 lipca do niewoli trafiło 6,5 tys. ukraińskich żołnierzy, w tym 65 oficerów. W sumie w trakcie tej operacji do polskich obozów dostało się około 10 tysięcy żołnierzy UHA[3].

Równocześnie trwały aresztowania cywilnych Ukraińców galicyjskich przez polskie władze. Zaczęły się one już po wybuchu konfliktu w listopadzie 1918 r. Większość aresztowań następowała bez żadnych konkretnych powodów, często na skutek donosu. W pierwszej kolejności internowano około 3 tys. pracowników kolei, co równało się ze zwolnieniem ich z pracy. Od maja 1919 r. aresztowano urzędników, którzy pracowali w urzędach w czasach Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL), nauczycieli, pracowników towarzystw kulturalnych itp. (w sumie około 7–8 tys.). Przetrzymywano ich w aresztach, więzieniach, obozach internowania, często razem z jeńcami wojennymi. Wyroki w ich sprawach wydawały sądy wojskowe lub cywilne. Śledztwa trwały tygodniami, nawet 5–6 miesięcy. W lipcu 1919 r. internowano „zapobiegawczo” około 500–600 ukraińskich działaczy, którzy potem trafili do obozu w Brześciu[4].

 

Umowa w sprawie traktowania jeńców i internowanych

W połowie stycznia 1919 r., gdy obie wojujące w Galicji Wschodniej strony przetrzymywały już sporo jeńców i internowanych, doszły one do wniosku by ustalić wspólne zasady ich traktowania. Odpowiednia umowa została zawarta przez pełnomocników obu stron 1 lutego 1919 r., a podpisana oficjalnie następnego dnia. Ze strony Sekretariatu ZURL uczynili to Stepan Tomasziwski, Wołodymyr Ochrymowycz i Łew Hankewycz, ze strony polskiej Komisji Rządzącej we Lwowie m.in. Władysław Stesłowicz, Adam Skarbek, Artur Hausner i Adam Głażewski. Obie strony zobowiązały się do niezwłocznego wydania odpowiednich rozporządzeń w tej sprawie, opartych na zasadach konwencji genewskiej i haskiej „co do traktowania rannych, jeńców i internowanych”[5].

Obie strony zobowiązały się do ograniczenia internowania do przypadków, w których jest usprawiedliwione podejrzenie, że dana osoba może działać na szkodę armii. Ponadto w obozach odpowiednio przystosowywać pomieszczenia (letnie baraki miały być zamienione ocieplanymi); przy rozmieszczeniu internowanego brać pod uwagę „poziom inteligencji względnie wykształcenie”; dzienne racje wojskowe miały odpowiadać co najmniej porcjom wojskowym; zapewnić niezbędną opiekę lekarską; zaspokoić potrzeby religijne aresztowanych (odpowiednio do ich wyznania); wydawać rozporządzenia w sprawie utrzymywania czystości w obozach; wypłacać internowanym dzienne odszkodowania pieniężne od 3 do 5 koron, odpowiednio do stopy życiowej internowanego i lokalnych stosunków. W art. 10 umowy zapisano że: „Obie strony będą prowadziły ewidencję uwięzionych, rannych i internowanych, a odpowiednie wykazy będą przesyłać sobie nawzajem co najmniej raz na miesiąc”[6].

Dnia 6 lutego 1919 r. Sekretariat ZURL wydał odpowiednie rozporządzenie wykonawcze, czyniąc głównymi odpowiedzialnymi za te sprawy komisariaty powiatowe. Prezydium Komisji Rządzącej wydało podobne rozporządzenie (dla terenu dowództwa „Wschód”) z miesięczną zwłoką – dopiero 3 marca. Umowa ukraińsko-polska z 1 lutego 1919 r. nadała niewątpliwie cywilizowanego charakteru stosunkom między walczącymi stronami. Ukraiński Komitet Obywatelski zebrał jednak mnóstwo zeznań o nieprzestrzeganiu jej przez stronę polską, o braku wzajemności w traktowaniu jeńców[7]. Dodajmy tu, że w lutym 1919 r.polskie władze wojskowe określiły warunki sanitarne, jakie winny panować w obozach i stacjach rozdzielczych, a w kwietniu ustaliły normy żywieniowe.

 

Droga żołnierzy UHA oraz osób cywilnych do obozu w Brześciu Litewskim

Jeńcy ukraińscy, którzy trafili do niewoli 11, 15 i 17 lipca 1919 r. zostali zgromadzeni w Buczaczu. Stąd, przez Stanisławów, Lwów i Przemyśl, przetransportowano ich koleją w zamkniętych wagonach do Brześcia Litewskiego i rozmieszczono – w sumie około 5 tysięcy ludzi, w tym około 600 internowanych cywilów – w części brzeskiego obozu zwanej Bugszopy, największej, w której zaczęto lokować ukraińskich jeńców[8].

Od pierwszych dni pobytu w niewoli i podczas transportu do Brześcia zaznaczył się skrajnie nieprzychylny stosunek Polaków, zarówno wojskowych, jak i osób cywilnych, do ukraińskich jeńców i internowanych. Nierzadkie były przypadki bicia jeńców, a słowne poniżanie było na porządku dziennym. Gdy na dworcu w Stanisławowie jeden z ukraińskich żołnierzy wyszedł z wagonu za potrzebą, został po powrocie „niemiłosiernie pobity” przez polskiego żołnierza o nazwisku Sobuś rodem z Bursztyna. Ukraińca w ciężkim stanie pozostawiono w miejscowym szpitalu[9].

Normą był ponadto rabunek mienia – jeńcom odbierano mundury, koce, obuwie, rzeczy osobiste, pieniądze. Zdarzało się, że odbierano im nawet bieliznę. Obecni podczas tego polscy oficerowie nie reagowali, sami nierzadko, zwłaszcza młodsi rangą, brali w tym procederze udział. Podczas postoju w Przemyślu grupie ukraińskich oficerów zabrano w depozyt resztki pieniędzy oraz posiadane jeszcze rzeczy osobiste. Zarówno pieniądze, jak i rzeczy osobiste (zegarki, obrączki, scyzoryki, manierki) odbierał pracownik Komisji Kasowej Zbiorczej Stacji Jeńców i Internowanych na Zasaniu ppor. Wizimirski. Okazało się to wybiegiem, bo pomimo wielokrotnego upominania się już w Brześciu o zwrot, nigdy swej własności nie odzyskali. Zarówno ówczesny komendant obozu ppor. Zborowski, jak i jego zastępca ppor. Brenner odprawiali ich odmownie[10].

Jeńcy ukraińscy od czasu dostania się do niewoli nie otrzymywali dostatecznego wyżywienia. Dnia 15 lipca, w czasie trwającego ponad dobę formowania w Buczaczu jednego z transportów, jeńcy nie otrzymali żadnego jedzenia. Sytuację próbował ratować Komitet Ukraińsko-Żydowski, który dostarczył im „cienką zupę”, a następnego dnia rano przed odjazdem skromne śniadanie. Sam transport jeńców do obozu stałego w Brześciu Litewskim odbywał się w fatalnych warunkach. Do wagonów „ponapychali po 50 i więcej ludzi”, które następnie zaplombowano i „ni wody, ni jedzenia, ni powietrza, niczego nie dawali”. To stwierdzenie „niczego nie dawali” należy uściślić – na całą drogę od Buczacza, przez Stanisławów i Lwów, do Przemyśla dostali ćwiartkę chleba, a w Stanisławowie (17 lipca) – „po jednej malutkiej antanckiej konserwie”. Kolejny dzień – 18 lipca – jeńcy spędzili w drodze bez jedzenia. Przez dwa następne dni otrzymali: 19 lipca – pół paczki amerykańskich sucharów i kawę, 20 lipca „ósemkę” chleba i kawę oraz pół litra ryżu w kolejnym dniu (21 VII). Pierwszy dzień w brzeskim obozie – 22 lipca – spędzili bez jedzenia i nawet bez wody[11].

Drugi transport dotarł do Brześcia 27 lipca 1919 r. Obydwa zastały na dworcu „komitet powitalny” – grupę polskiej ludności, która zasypała jeńców i internowanych ukraińskich „gradem przekleństw, wyzwisk i gróźb”. W takiej asyście przejście z dworca do obozu Bugszopy trwało prawie godzinę. Wszystkie transporty przejmował od eskorty komendant ppor. Zborowski i jego zastępca ppor. Brenner. W sumie około pięć tysięcy ukraińskich jeńców (w tym około 600 cywilnych internowanych) rozmieszczono w dwu budynkach obozu, bez podziału na internowanych i jeńców, bez podziału na oficerów i szeregowych, dodatkowo przemieszanych z kilkusetosobową grupą jeńców bolszewickich[12].

Pełną wersję artykułu opublikujemy w Zeszytach Naukowych UTHwP


[1] М. Литвин, Українсько-польська війна 1918–1919 рр., Львів 1998, s. 384–385. Żołnierze wielu tych nowych polskich jednostek, przygotowywani do walk przeciwko wojskom bolszewickim, byli przekonani, że biorą udział w obronie swego kraju.

[2] Po przekroczeniu rzeki UHA połączyła się z Armią Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL) i niebawem jako Zjednoczona Armia Ukraińska podjęła udaną ofensywę przeciwko wojskom bolszewickim.

[3] М. Литвин, op.cit., s. 385. Prócz tego Ukraińcy stracili znaczne ilości sprzętu – broni, wozów, wagonów.

[4] Центральний Державний Історичний Архів у Львові (dalej – ЦДІА), ф. 462, оп. 1, спр. 46, арк. 9; ibidem, спр. 46, арк. 1–118 – Журнал реєстрації осіб інтернованих польською владою; ibidem, спр. 54, арк. 44. Od sierpnia 1919 r. do maja 1920 r. polskie władze aresztowały około 500 osób powracających zza Zbrucza, mimo zapewnień polskiego delegata, że nic im się nie stanie. W maju tego roku aresztowano byłych żołnierzy UHA, którzy swego czasu przeszli do bolszewików, a teraz powracali do kraju (około 100 osób). Kolejna fala aresztów nastąpiła po wycofaniu się bolszewików latem 1920 r. pod oficjalnym zarzutem współpracy z okupantem (około 200 osób). Późną wiosną 1920 r. w polskich obozach przebywało jeszcze około 2 tys. ukraińskich cywilów, przeciwko którym toczyły się śledztwa lub sprawy w sądach (ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 46, арк. 4, 9).

[5] ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 35, арк. 1–3; O. Шепарович-Федак, Українсько-польська умова з дня 1-ого лютого 1919 р., „Вісті комбатанта”, 1962, nr 2, s. 20–21.

[6] O. Pawłyszyn, Społeczeństwo polskie Galicji Wschodniej pod władzą Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej, maszynopis przygotowany do druku (w posiadaniu autora).

[7] ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 35, арк. 1; tamże, спр. 40, арк. 1, 5–6. Niewłaściwe traktowanie np. dobijanie jeńców, poniżanie, niezapewnienie znośnych warunków przetrzymywania i żywienia zarzucano zwłaszcza hallerczykom (ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 39, арк. 1–18; tamże, спр. 40, арк. 5–6). Na temat sytuacji internowanych Polaków w obozach ZURL w 1919 roku patrz: O. Pawłyszyn, op.cit.

[8] Archiwum Biblioteki Narodowej (dalej – ABN), XXVI.1.III – Relacja ukraińskich oficerów z 2 IX 1919 roku pt. Як живуть українські полонені в польській неволі в Берестю Литовськім (в Буґшопах), dalej – Relacja pt. Як живуть українські полонені в польській неволі, s. 1; ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 53, арк. 29–30; ibidem, спр. 54, арк. 1–2. Wszyscy ukraińscy jeńcy i internowani wysyłani na zachód przechodzili przez Zbiorczą Stację Jeńców i Internowanych na przemyskim Zasaniu. Przed przybyciem wymienionej grupy Ukraińców galicyjskich w Brześciu przebywało ponad 3 tysiące osób, w tym byli także Ukraińcy. Dawało to razem na początku sierpnia ponad 8 tysięcy osób. Ponad miesiąc później – na początku września – cały obóz brzeski liczył 5955 jeńców (CAW, Oddz. IV NDWP (SJ), spr. nr 44264 – Raport z inspekcji obozu w Brześciu Litewskim z 10 IX 1919). Prócz Brześcia ukraińskich jeńców przetrzymywano także w Białej Podlaskiej oraz obozach rozmieszczonych w Galicji: Lwowie, Tarnopolu, Kołomyi, Stanisławowie i Czortkowie. Ten ostatni miał opinię najgorszego.

[9] Ibidem, s. 2. W przytaczanej wyżej relacji ukraińskich oficerów podawani są świadkowie nagannego zachowania się polskich żołnierzy.

[10] ЦДІА, ф. 462, оп., 1, спр. 54, арк. 38; ABN, XXVI.1.III – Relacja pt. Як живуть українські полонені в польській неволі, s. 1; ibidem, Інтерновані в Берестю [zeznanie ojca jeńca]. Podobna niemiła przygoda spotkała grupę rodziców, która w końcu sierpnia 1919 r. wracała z odwiedzin w Brześciu. Na stacji w Chełmie zostali zatrzymani pod pretekstem, że muszą się wykąpać, na ten cel pobrano od nich pieniądze. Wszystkich przetrzymano 24 godziny, po czym wypuszczono bez kąpieli i bez pieniędzy. Władze wojskowe zareagowały na przypadki odbierania jeńcom umundurowania dopiero w sierpniu 1919 r. (Centralne Archiwum Wojskowe, dalej CAW, Oddz. IV Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, dalej NDWP (Sekcja Jeńców, dalej SJ), t. 5 – Pismo w sprawie rozbierania jeńców przez oddziały frontowe z 20 VIII 1919).

[11] ABN, XXVI.1.III – Relacja pt. Як живуть українські полонені в польській неволі, s. 1–2. Działaczem Ukraińsko-Żydowskiego Komitetu w Buczaczu był zapewne p. Płeczkewycz, który dostarczył jeńcom śniadanie.

[12] ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 54, арк. 5; ABN, XXVI.1.III – Relacja pt. Як живуть українські полонені в польській неволі, s. 1. Komendantem wszystkich obozów brzeskich był gen A. Szemet. Liczba 5000 Ukraińców (jeńców i internowanych) zamkniętych w Bugszopach jest najczęściej wymieniana. Znaleziono także liczby 5475 oraz 4500 (ЦДІА, ф. 462, оп. 1, спр. 54, арк. 6, 38). Przy braku obozowej ewidencji za najbliższą rzeczywistej przyjęto tę pierwszą.